Okres życia, z którego pochodzi tworzywo senne

Na treść marzenia sennego składają się: 1) tworzywo przeżyć na jawie oraz 2) ich swoiste opracowanie. Obydwa te czynniki przeplatają się ze sobą, jed­nakże w pewnych granicach mamy sposoby ich wyosobnienia.

  1. Przez tworzywo przeżyć rozumiemy te wszystkie przeżycia śniącego, które z jawy przeniknęły do treści marzenia sennego. Zaliczamy tu wszystkie wraże­nia zmysłowe i spostrzeżenia, które człowiek odbiera w czasie spania, dalej wszystkie zapasy pamięciowe od najwcześniejszych lat życia aż do chwili uśnięcia, i to zarówno wówczas, gdy ich odtworzenie jest wierne, jak i wówczas, gdy jest zniekształcone, a nawet i wtedy, gdy ich brak w jakimś zespole wspom­nień, do których przynależą. Ten ostatni wypadek zachodzi np. wówczas, gdy ktoś mający rodzeństwo śni o sobie tak, jak gdyby był jedynakiem, i to ? do­dać trzeba ? w okresie życia, w którym rodzeństwo to było na świecie. Zja­wisko to jest wynikiem opracowania przedsennego: fakt posiadania rodzeństwa w wyśnionym okresie życia doznał jakiejś takiej przeróbki psychologicznej, że człowiek ten w swojej wyobraźni wymazał to rodzeństwo z jakichś pobudek. Cały ten kompleks historycznych przeżyć, zachowanych w pamięci wraz z ich przedsenną przeróbką psychologiczną, złożył się na tworzywo marzenia sennego.
  2. To tworzywo, zaczerpnięte z jednego lub więcej okresów życia oraz z jed­nego lub wielu środowisk, na jawie niekoniecznie mających ze sobą jakikol­wiek związek, doznaje w marzeniu sennym powiązania w jedną całość. Tę właśnie czynność wiązania tworzywa, według swoistych praw rządzących tymi zjawiskami, nazywamy psychologicznym opracowaniem sennym lub swoistym. W mniemaniu ludzi niewykształconych opracowanie to ? pomijając nienauko­wą onejromancję ? ma być niedorzeczne, tak jakby tworzywo marzenia sen­nego zsypywało się bezładnie w chaotyczną kupę myślowych, pamięciowych, uczuciowych czy wrażeniowych urywków. Poglądy te są mylne. Tworzywo
    ulega opracowaniu według określonych praw, których wykrycie i ustalenie jest zadaniem i osiągnięciem onejrologii.

Przede wszystkim tworzywo marzenia sennego grupuje się według okresu życia, z którego pochodzi. Bywają więc sny z tworzywem tylko z jednego okresu, z dwóch lub z wielu okresów. Powstają w ten sposób trzy grupy, które objaśnię na przykładach.

  1. Jeżeli tworzywo pochodzi z jednego okresu życia, to może ono być wspomnieniem jakiejś chwili życia, nierzadko bardzo odległej. Poniższy sen dotyczy 50-letniej chorej, cierpiącej na ciężkie natręctwa myślowe:

Jestem małym dzieckiem, może 2-letnim. Wiszę siedząco w powietrzu, przy czym jednak trzyma mnie ojciec, a za chwilę najstarszy brat. Obaj wyglądają bardzo młodo, tak jak mogli wyglądać w moim 2 r. ż. Brat od 12 lat nie żyjący był tu chłopakiem ok. 20- letnim, jest on istotnie ode mnie starszy o 18 lat. Mam na sobie niebieski czepek i niebieską sukienkę. Brat roześmiany mówi mi czy też śpiewa: ?Andulko…”, jest to czeska piosenka, którą zwykł mi on w dzie­ciństwie naprawdę śpiewać. Czuję się szczęśliwa jak dziecko.

W przykładzie tym jest dowód pochodzenia tworzywa z wczesnych lat dzie­cięcych, mianowicie poczucie śniącej: czuje się ona małym dzieckiem. Temu poczuciu towarzyszy odpowiedni nastrój dziecięcego rozradowania i beztroski. Poza wiekiem śniącej są jeszcze dwie ścisłe wskazówki dla datowania tworzy­wa, tj. wiek ojca i brata. Jest to jakby urywek filmu, nakręconego przed 48 laty. Tę samą wymowę mają i inne szczegóły, np. piosenka śpiewana dziecku. Chora w czasie rozbioru marzenia sennego przypomina sobie, iż brat rzeczywiście piosenkę tę często śpiewał, gdy była małym dzieckiem. W tym odtworzeniu odległej rzeczywistości zwraca uwagę egocentryzm, znamienny w ogóle dla każdego marzenia sennego; wszystko bezpośrednio lub pośrednio dotyczy tyl­ko jej osoby. Andulka to właśnie jej zdrobniałe imię. W owym środowisku niebieski kolor zwyczajowo dawano dziewczynkom, chłopcom różowy. Szcze­gół ten ze swej strony popiera rozpoznanie okresu pochodzenia tworzywa. Utrzymywanie się śniącej w powietrzu, czyli lewitacja, użyta jest tutaj w funk­cji wywyższenia się. Znękana życiem i chorobą biegnie myślą ku chwilom szczęśliwej beztroski, gdy wbrew prawom ciężkości można było dzięki sile dorosłych wznosić się nad poziomy. Tworzywem jest tu przyjemność, jaką od­czuwają dzieci noszone na ręku, podrzucane, huśtane. Widać tu ślady tego- tworzywa: śniąca unosi się w ułożeniu siedzącym, zarazem jednak podtrzy­mywana przez ojca i brata; jest to ułożenie ciała dziecka trzymanego na ręku. Wszystkie elementy tworzywa pochodzą z jednego okresu życia, mniej więcej z 2 roku życia śniącej.

  1. Tworzywo pochodzić może z dwóch okresów, przy czym najczęściej je­den jest aktualny. Poniższy sen dotyczy 39-letniej chorej cierpiącej na depresję cyklofreniczną z myślami samobójczymi. W 17 r. ż. straciła ojca, którego bardzo kochała.

Rzecz dzieje się w mieszkaniu, które zajmowałam w 17?18 r. ż. z matką ? po śmierci ojca. Chcę wyjechać, cieszę się na myśl o wyjeździe. Chcę się szyb­ko ubrać, lecz mimo iż szybko biegnę, nogi nie posuwają się naprzód. Słyszę już gwizd pociągu, lecz wciąż jeszcze daleko. Kiedy wreszcie dopadam dworca, pociąg właśnie odjeżdża z charakterystycznym łoskotem. Budzę się z przeraże­niem. Po obudzeniu słyszę nadal łoskot pociągu, lęk nie opuszcza mnie. Dopiero po chwili uświadamiam sobie, że to naprawdę przez otwarte okno dolatuje mnie z pobliskiego toru kolejowego łoskot przejeżdżającego pociągu.

Tworzywo pochodzi częściowo z 17?18 r. ż., częściowo z dzisiejszych prze­żyć. Aktualnego pochodzenia jest wiek śniącej według poczucia we śnie oraz łoskot pociągu, który z zewnątrz przeniknął do treści snu. Z dawnego okresu
jest reszta: mieszkanie z dawnych lat, przeświadczenie, że rzecz dzieje się po śmierci ojca, i sam problem, w którego symboliczne przedstawienie wciągnięte zostało tworzywo bieżące. Problemem tym, który doprowadza do wyzwolenia się lęku, jest pasowanie się dwóch sprzecznych popędów: pragnienie śmierci zmaga się tu z popędem samozachowawczym śniącej. Konflikt ten przedsta­wiony jest symbolicznie: odjazd symbolizuje śmierć, ?ostatnią podróż”. Tej dążności do rozstania się ze środowiskiem smutku i rozpaczy po śmierci ojca przeciwstawiają się opory płynące z popędu samozachowawczego. Ich symbo­licznym wyrazem jest zahamowanie ruchowe: śniąca chce się szybko ubrać ? ruchy jej są spowolniałe, chce szybko biec ? nogi nie ruszają się z miejsca, chce zdążyć na pociąg ? ten rusza, zanim go zdołała dopaść. Instynkt samo­zachowawczy bierze ostatecznie górę. Dwa okresy życia zlewają się tu w jeden. Obecna depresja jest odtworzeniem nastroju, w którym chora była pogrążona po śmierci ojca; dotyczy to w równym stopniu marzenia sennego, jak i symbo­liki objawów. Sam problem jest ponad czasem; zużytkowano tworzywo z dwóch odległych okresów życia.

Ta sama chora dostarczyła niżej przytoczonego opisu snu, który obrazuje również dwuokresowe pochodzenie tworzywa:

Latam z moim ojcem balonem starego typu. Ojciec jest tak młody, jak przed śmier­cią, tj. przed moim 17 r. ż., ja natomiast czuję się dzisiejsza. Stoimy w koszu i lecimy nad przepięknym południowym krajobrazem; widać morze, białe domy, południową roślinność. Im wyżej się jednak wzbijamy, tym staje się ciemniej i chmurniej, w koń­cu we mgle nic już nie widać.

Tutaj odtworzony jest okres wcześniejszy niż w śnie poprzednim, co poznać po wyglądzie i w ogóle obecności ojca. Okres ten zestawiony jest z okresem bieżącym, który poznać po dzisiejszym wyglądzie śniącej. Wbrew mniemaniom onejromantów, pojawienie się osób zmarłych w marzeniu sennym jest tylko odtworzeniem danych pamięciowych z okresu, gdy jeszcze żyły. Jeżeli nie ma w tekście wyraźnej aluzji do ich późniejszego zgonu, to okoliczność ta jest po prostu tworzywem z dawnego okresu. Dawniejszy okres poznać też po symbolicznej staromodności balonu. Sen przedstawia przewodni problem śnią­cej; jest nim tutaj fantazja idealnego, nadziemskiego złączenia się z ojcem. Lewitacja służy do przedstawienia tego wzniesienia się ponad poziom życia, aż do zatraty światła dziennego, aż do wymarzonej śmierci.

Następny sen jest konstrukcyjnie bardziej zawiły, pozwoli jednak wejść in medias res pracy onejroanalitycznej. Pochodzi on od cierpiącego na nerwicę lękową studenta medycyny, lat 24:

Jestem na wykładzie anatomii topograficznej z demonstracjami i ćwiczeniami w pre­parowaniu zwłok. Czuję tylko obecność docenta R., który rzeczywiście ten przedmiot wykłada. Demonstrują nam żywe dziecko ok. 3?4 lat, przywiązane za nóżki do deski, na której na wznak leży. Nóżki tego dziecka były rozpreparowane, tak iż widać było wyraźnie ścięgna i mięśnie od formaliny białożółte i właściwie martwe. Dziecko to miało mieć chory ząb oraz cierpieć miało na chorobę umysłową, którą wykładowca określił jako ?melanoia”. Drugim preparatem była żaba, jakaś nienaturalnie duża, martwa i rów­nież rozpreparowana. Do sali pogrążonej w półmroku ? zdaje się być wczesny ranek ? wchodzi nagle mój profesor z gimnazjum z 11 r. ż. prof. G., wraz z jakimiś ludźmi ko­pie pod fundamentami sali, szukają jakiejś czaszki; potem każe tym ludziom oczyścić salę, mianowicie podłogę z miału węglowego, pokrywającego ją grubą warstwą.

Sen ten przedstawia symbolicznie psychoanalizę i zawiera przeważnie two­rzywo zaczerpnięte ze studiów lekarskich śniącego. Zbiły się tu (contaminatio) pierwiastki rozmaitego pochodzenia: wykład anatomii topograficznej i osoba wykładowcy z jednego środowiska, preparowanie żaby i dziecka z ćwiczeń fizjologicznych, rozkrawywanie żywego dziecka z anatomii i chirurgii, choroba zęba z dentystyki, wreszcie w rozpoznaniu ?melanoia” nietrudno stwierdzić zlepek dwóch terminów psychiatrycznych ?melancholia” i ?paranoja”. Pierw­sza część snu kreśli w symbolicznych wyrazach porównanie, które w wolnym przekładzie brzmiałoby: poddałem się psychoanalizie, czuję się jakby mnie żywcem preparowano sięgając do najgłębszych moich wspomnień dziecięcych. Po czym poznajemy, że zarówno dziecko, jak i żaba są symbolami śniącego? Po funkcji, jaka tym przedmiotom przypada: dać się preparować, tak jak funk­cją pacjenta jest dać się analizować. Wczesne dziecięctwo podkreślone jest kilkakrotnie: wiek dziecka 3?4 lata, wczesny ranek, który może oznaczać poranek życia, żaba, która przypomina pieszczotliwe zwroty zaczerpnięte ze świata malutkich zwierząt: kotku, pisklę, żółtodzióbie, bąku, ?ty żabo” itd. Żaba tu wprowadzona uległa powiększeniu, które łatwiej oddaje proporcje dziecięcego ciałka. Przytyk do choroby umysłowej tego dziecka ma wyrazić fakt, że cierpienie chorego jest natury psychicznej i dlatego dostępne prepa­rowaniu psychoanalitycznemu. Osoba docenta R. obdarzona jest funkcjami, po których nietrudno poznać, że za tym symbolem kryje się osoba psychoterapeuty. Chory ząb oznacza to jedno miejsce w psychice śniącego, ku któremu zwrócić się musi uwaga lekarza. Druga część snu konsekwentnie snuje to samo porów­nanie, tylko za pomocą nowych symboli. Miejsce docenta R. zajmuje prof. G., którego obecność wskazuje na dziecięce pochodzenie tworzywa, mianowicie z 11?12 r. ż. I tutaj po funkcjach poznać psychoanalityka. Uczy on tej dzie­dziny niby profesor, wkopuje się w fundamenty duszy, w podświadomość dla odszukania czaszki, w której materializm umieszcza duszę. To samo za pomocą innych symboli: podłoga pokryta miałem węglowym, półmrok, czarny, z głębi ziemi wydobywany węgiel ? to są melancholiczne barwy, którymi oddać można mroki podświadomości lub brudy minionych konfliktów. Psychoanaliza to oczyszczenie, katharsis. Zarówno kopanie, jak i oczyszczanie odbywa się z pomocą ludzi, który to symbol opinii publicznej, czyli sumienia, często w ma­rzeniach sennych występuje. Tworzywo pochodzi z doby obecnej, w mniejszym stopniu z 11 r. ż. (prof. G.). Problem jest aktualny, dotyczy mianowicie leczenia. Ale w głębi kryje się wyraźna aluzja do wczesnych lat dziecięcych, 3?4 r. ż., w których zawiązały się konflikty nerwicotwórcze, jak to późniejsze badanie ustaliło.

III. Tworzywo marzenia sennego pochodzić może z więcej niż dwóch okre­sów życia. Z wielu możliwych przykładów przytoczę sen 32-letniego chorego, cierpiącego na ciężką nerwicę lękową:

Jestem w miasteczku rodzinnym Z., idę ulicą, jestem w moim dzisiejszym wieku, naraz widzę znany mi z 10?12 r. ż. skład żelaza, naprawdę nędzny, tu bardzo duży, opatrzony ogromnymi oknami wystawowymi. W rynku widzę małego chłopczyka około 8-letniego, jak się kłóci z dziewczynką o czarnych włosach, nieco starszą od niego… Z podobną dziewczynką bawiłem się istotnie jako dziecko.

Tworzywo wczesnodziecięce zaznaczone tu jest wielokrotnie: miejscowość rodzinna, tamże ulica, rynek i ów skład żelaza, który od lat dziecięcych rozrósł się z nędznego sklepiku w ogromny skład. Podobnie dziecko rozrasta się do rozmiarów dorosłego człowieka. Tworzywo snu pochodzi z trzech okresów: dzisiejszego i dwóch okresów dziecięcych; jeden poznać po przedmiotach z 10?12 r. ż., drugi jeszcze wcześniejszy, symbolizowany przez chłopczyka 8-letniego, który wyraźnie obdarzony jest funkcjami śniącego z czasów, gdy był dzieckiem i bawił się z czarnowłosą dziewczynką.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.