Toksykozy ciążowe

Najczęstsza z toksykoz ciążowych ? hyperemesis gravidarum ? jest przedmio­tem zadawnionych sporów między somato- i psychogenetykami. Spory te są niepotrzebne i polegają na nieporozumieniu. Z wyjątkiem fanatyków skłonnych do skrajności w jednym czy w drugim kierunku, wszyscy powinni uznać fakt, iż związany z ciążą czynnik toksyczny stanowi podłoże, na którym bardzo łat­wo rozwinąć się może w odpowiednich warunkach konfliktowych reakcja ner­wicowa. Jest ona zależna niewątpliwie od bardzo złożonych oddziaływań śro­dowiskowych, zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Zastanawiająca jest duża rozbieżność co do częstości nerwicowych odczynów wymiotnych w ciąży. W RFN odsetek ten ma wynosić 0,2?0,5% wśród wszystkich kobiet ciężarnych, w Stanach Zjednoczonych i we Francji odsetek ten ma być wyższy, natomiast w krajach orientalnych hyperemesis giavidarum ma być sprawą nie znaną. Roz­bieżności te wskazywałyby na doniosłą rolę czynników socjologicznych, od których zależy położenie kobiety w różnych środowiskach Kultury. Niewątpli­wa rola psychogenezy powinna w leczeniu znaleźć uwzględnienie. Mianowicie nie wystarczą tu leki przeciwwymiotne, np. chloropromazyna, prochloroperazyna (Tementil), torekan itd., ani zwykłe zalecenia dotyczące unikania zbyt szybkich ruchów przy porannym wstawaniu i przy pochylaniu się; koniecznie trzeba wniknąć w środowiskowe warunki, które powodują tego rodzaju reakcję nerwicową. Ale nawet w przypadkach, w których nie udaje się znaleźć wyjścia z sytuacji nerwicorodnej, doskonały efekt można osiągnąć przez wzmocnienie leków działaniem sugestii ukrytej. Za vehiculum psychoterapeuticum służyć może jakikolwiek nieszkodliwy dla płodu lek przeciwwymiotny lub nasenny. W tym ostatnim przypadku przeprowadzić można z powodzeniem narkoterapię półśpiączkową i wniknąć w ten sposób łatwiej w konflikt nerwicotwórczy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.